Ta strona używa polityki Cookies (ciasteczek). polityka cookiesx

Akademia Sztuk Pięknych

Instytut Badań Przestrzeni Publicznej

Kodeks postępowania w i wobec warszawskiej przestrzeni publicznej zaprezentowany i dyskutowany podczas 1. Briefingu IBPP

Nacisk kładzie się na pokazowe obiekty (…), lecz kontekst, środowisko, sprawy miasta i jego otoczenia jako całości brane są pod uwagę w zbyt małym stopniu. Sfera miejska jako całość ulega raczej pogorszeniu niż poprawie. W najlepszym wypadku mamy do czynienia ze wzrostem miernoty
Wolfgang Welsch Przestrzenie dla ludzi?

Rozstrzygnięcie konkursu na Europejską Stolicę Kultury jest doskonałą okazją do tego, by przyjrzeć się przestrzeni publicznej Warszawy i zastanowić nad mechanizmami – instytucjonalnymi i estetycznymi – które powinny ją kreować.  

W ciągu dwóch dekad w Warszawie wiele zmieniło się (i zmienia nadal) na korzyść. W naszym mieście powstają nowe, ciekawe obiekty i rozwiązania urbanistyczne – zaczyna powoli przypominać europejskie metropolie. Jednak pozycja, do której Warszawa aspiruje, zobowiązuje do bardziej radykalnych ruchów. Inne stolice dawnego bloku wschodniego – jak Berlin, Praga, ale także Wilno lub Tallin – uporały się z modernizacją reprezentacyjnych przestrzeni szybciej i sprawniej; mogą w tej mierze stanowić dla nas przykłady dobrych praktyk. Wzorotwórczą rolę w tym zakresie pełnić także powinny metropolie starej UE.

W Warszawie nadal dostrzegamy luki w dobrym planowaniu przestrzeni publicznej. Docierają do nas niepokojące sygnały – jak choćby świeża sprawa kontrowersyjnej „estetyzacji” jednej ze ścian odnowionego Dworca Centralnego. Mamy świadomość, że nie wszystko da się modyfikować w zadowalającym tempie i uzyskując efekty satysfakcjonujące od razu większość użytkowników przestrzeni publicznej.  Tym bardziej jednak powinniśmy przyjąć określony kodeks postępowania w tej materii – stworzyć jakościowy filtr, który pozwoli nadać Warszawie rangę europejskiej metropolii.

Mamy na myśli zestaw kryteriów profesjonalnej, eksperckiej oceny tego, co powstaje w przestrzeni publicznej, a zwłaszcza elementów, które pojawiają się w części reprezentacyjnej miasta. Ten obszar w Warszawie powinien zostać zaprojektowany – nie może być polem spontanicznej twórczości. I nie chodzi tu jedynie o plan zagospodarowana przestrzennego, lecz o świadome, całościowe kreowanie przestrzeni publicznej centrum miasta. Elementem takiego procesu powinna stać się demokratyczna weryfikacja wizji przemian w Warszawie, oparta o dyskurs społeczny. Jednak jego wyłącznymi aktorami po stronie proponującej rozwiązania i oceniającej pomysły nie mogą być urzędnicy – w zespole tym muszą pojawić się profesjonalnie przygotowani eksperci: architekci, urbaniści, badacze społeczni, artyści etc.

Zasadniczym tematem i efektem naszego spotkania powinien być kodeks postępowania w i wobec warszawskiej przestrzeni publicznej. Dyskusji poddać trzeba także zestaw zadań, jakie w tej przestrzeni może i powinna wypełnić sztuka. Zacznijmy od kwestii wizualnego odbioru miasta – miasta jako bytu w ogóle, nie tylko Warszawy. Otóż każda metropolia – i nie tylko – ma swoją „ścianę chwały”. Przestrzeń emblematyczną, reprezentacyjną, taką, która wymaga od decydentów i użytkowników innego traktowania niż pozostałe obszary. Miasta nie da się w pełni zdemokratyzować. Składają się na nie strefy centralne, symboliczne, wypełnione ważnymi dla lokalnej społeczności znakami, oazy dumy, a nawet pychy.  Z drugiej strony mamy tak zwane „złe dzielnice”, na przykład getta biedy czy rejony o nasilonej przestępczości. Pomiędzy tymi skrajnościami rozciąga się strefa szarości. Każde z tych terytoriów rządzi się odmiennymi prawami i nie można tych reguł do końca ujednolicić. Tymczasem w Warszawie przestrzeń publiczna w jej najbardziej reprezentacyjnych częściach została w ciągu ostatnich dwudziestu lat zdemokratyzowana tak dalece, że w tej chwili nikt już nad nią nie panuje – zwłaszcza, jeśli chodzi o obecność sztuki czy reklamy. Nastąpiło totalne zaśmiecenie obszaru, który uważamy za ikoniczny dla naszego miasta.

Przykładem niewykorzystanej szansy niech będzie tu rewitalizacja Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu, która, niestety, nie przenosi się na inne obszary śródmiejskie – obie te ulice i ich otoczenie pozostają enklawą na pustyni złego smaku i całkowitego bałaganu. Okolice Dworca Centralnego czy PKiN trudno nawet określić mianem placu budowy – to, utrwalany od lat, całkowity chaos przestrzenny. Nieudane pseudo-graffiti zamówione (?) przez PKP oraz nowe, osobliwe „ścieżki pamięci” poświęcone Skłodowskiej-Curie czy Chopinowi jeszcze to wrażenie potęgują – honorowanie wielkich Polaków nie może odbywać się poprzez formułę infantylizującą te postaci i ich dokonania. Europejskie metropolie takim zdarzeniom nadają odpowiednią rangę, a Polska ma przecież artystów i projektantów mogących sprostać temu wyzwaniu. Jednak decydujące o estetyce przestrzeni publicznej ciała składają się w przeważającej mierze z urzędników; zrezygnowano w zasadzie z zapraszania do udziału w nich ekspertów i dzieje się to z wielką szkoda dla kształtu przestrzeni publicznej. Najwyższy czas na zmianę tej niedobrej praktyki, bo to, co pojawia się w reprezentacyjnej części miasta, urąga wszelkim standardom jakościowym – co ważne, zaczynają dostrzegać to nie tylko specjaliści, ale także zwykli przechodnie, słusznie oburzeni  fatalnym stanem reprezentacyjnych obszarów miasta.

W związku z powstałą sytuacją należy rozważyć kilka kwestii. Pierwszym celem, jaki sobie stawiamy, jest wytyczenie w Warszawie przestrzeni, którą w oparciu o konsensus uznamy za reprezentacyjną (w określonym przedziale czasowym – mamy świadomość, że temu procesowi towarzyszyć będzie określona dynamika). Chodzi o obszar, który będzie postrzegany jako taki  zarówno przez mieszkańców, jak i przyjezdnych. Mamy na myśli terytorium dość zróżnicowane estetycznie i funkcjonalnie: z jednej strony Trakt Królewski, z drugiej – Plac Defilad. Jego ostateczny kształt powinien być efektem podjętej przez nas dyskusji, do udziału w której chcemy Państwa zaprosić. W momencie, gdy strefa ta zostanie już wyznaczona, pojawiają się kolejne zadania. A przede wszystkim pytanie: W jaki sposób sztuka czy wszelkie działania estetyzujące powinny w tej przestrzeni przebiegać? Zasadnicze punkty, podstawy, na których chcielibyśmy wspólnie z Państwem zbudować dekalog przestrzeni publicznej Warszawy, przedstawiają się następująco:

1. Należy stworzyć system profesjonalnej weryfikacji ofert. Nie chodzi o zawężenie grona kandydatów wyłącznie do profesjonalistów z wykształceniem artystycznym. Idea polega na tym, by ciała weryfikujące były złożone z ekspertów – to conditio sine qua non dobrej przestrzeni publicznej.

2. Konieczny jest powrót do jednoosobowej odpowiedzialności za przestrzeń publiczną  (stanowisko naczelnego plastyka/architekta miasta) w miejsce nieokreślonych, wieloosobowych ciał. Obecność sztuki w przestrzeni publicznej i sama sztuka nie znosi demokracji.

3. Władze miasta powinny nauczyć się podejmować decyzje, a nie kierować się wyłącznie populizmem. Decyzję mogą wywoływać rożne skutki – trzeba się z tym liczyć i kształtować opinię publiczną, a nie ..być kształtowanym przez nią.

4. Należy otworzyć drogę do aktywności w reprezentacyjnej przestrzeni – jednak za każdym razem warunkiem jest wysoko podniesiona poprzeczka. Trzeba uaktywnić studentów szkół artystycznych (design, projektowanie, sztuka w przestrzeni publicznej).

5. Miasto powinno kreować i/lub przywrócić konkursy na istotne symboliczne elementy w reprezentacyjnej strefie. Dotyczy to zwłaszcza wszelkich form upamiętniania określonych osób i zdarzeń – nie muszą one wyglądać tak, jak te, do których przywykliśmy..

6. Trzeba uporządkować wizualnie przestrzeń publiczną w części reprezentacyjnej. To, co  widzimy w tej chwili, jest nudne i nijakie. Jednoznacznie okiełznana musi zostać reklama.

7. Należy wprowadzić do procedur legislacyjnych odpowiednie zapisy o przestrzeni publicznej – definiujące ją i nadające jej szczególną rangę. Musi zostać określona relacja przestrzeń publiczna – własność prywatna. Powinna pojawić się kategoria „dobra publicznego”, traktowanego jako wartość nadrzędna.

8. Trzeba w przestrzeni centralnej wprowadzić strategię „zielonej architektury”. Najwyższy czas na takie działania – nie zamieniajmy tego obszaru w kamienną pustynię biurowców i hoteli; zrównoważony rozwój jest dziś podstawą rozwoju metropolii.

9. Istotne jest uruchomienie procedur „ożywiania architektury” – powinna tutaj być przyjęta konsekwentna strategia: miejsca, które będziemy kreować, muszą od razu zacząć żyć. Trzeba stworzyć prawne możliwości dla funkcjonowania usług sprzyjających takiemu ożywieniu (knajpy, kawiarnie etc.). Ważną rolę powinna odgrywać ekologia. Poruszanie się po centrum samochodami musi być limitowane. Należy w tym celu uruchomić sieć doskonale przygotowanych ścieżek rowerowych, wypożyczalnie etc. Trzeba stworzyć alternatywę dla samochodów, których nie opanujemy.

10. Miasto powinno posiadać – szczególnie w „kanałach wlotowych”, jak na przykład dworce – nowe systemy informacji. Musi być przejrzyste i „zmapowane”, by przyjezdny nie czuł się zagubiony. Last but not least, muszą powstać – w możliwie krótkim czasie – samochodowe parkingi podziemne (by wyeliminować auta z chodników) oraz parkingi  rowerowe.

Podstawową kwestią staje się formuła obecności sztuki w tak skonstruowanej reprezentacyjnej  przestrzeni publicznej – podkreślamy raz jeszcze, że nie może pojawić się tutaj żadne dzieło bez profesjonalnej selekcji. Co wcale nie oznacza ograniczenia dostępu – warto pamiętać, że to dwie różne kwestie, a między obsesyjną kontrolą a pełną anarchią jest jeszcze całe spectrum możliwości. Miasto powinno wygospodarować środki na stworzenie dzieł wysokiej jakości artystycznej, które staną się estetycznymi punktami odniesienia dla wszelkich działań artystycznych, ze street artem włącznie. Dobrym rozwiązaniem będą tutaj prestiżowe, międzynarodowe konkursy – po ten instrument sięgnął chociażby Berlin – ze znakomitym efektem. Jeśli ktoś chce zaistnieć artystycznie w przestrzeni publicznej oficjalnie lub legalnie, musi konkurować z mistrzami.

Bez ustanowienia czytelnych reguł dotyczących przestrzeni publicznej, skazani jesteśmy w tej kwestii na nieustanną improwizację. Nie jest to Wielka Improwizacja, jakkolwiek utrzymana jest ona w rodzimym stylu rozwiązywania spraw dotyczących sfer życia publicznego. Czy aby na pewno o to jednak chodzi i czy ten radosny „free stajl” nie ogranicza możliwości Warszawy w konkurowaniu z innymi europejskimi metropoliami? 

 

Wydarzenia

Więcej

l>

We use cookies. By browsing our site you agree to our use of cookies.Accept